Warsztat · IT · DIY

Tata znowu coś rozkręcił

Blog o naprawianiu komputerów, spawaniu byle czego i psuciu rzeczy w garażu — żebyście, Dzieciaki, zawsze wiedziały, co tata teraz kombinuje.

127 rzeczy naprawionych
43 iskry spawalnicze
2 dzieciaki, co to czytają
// przypięte nad warsztatem

List do Was, zanim zaczniemy

Wiem, że nie mieszkamy razem i że większość tego, co robię w weekendy, widzicie tylko na zdjęciach albo wcale. Ta strona ma to trochę naprawić — dosłownie, bo tu głównie coś naprawiam.

Będę tu pokazywał, jak z zepsutego laptopa, kawałka rury i za dużej ilości kawy powstaje coś, co działa (czasem). Bez lania wody, bez udawania eksperta — tak jak zawsze, czyli z jedną ręką w gniazdku i drugą trzymającą instrukcję do góry nogami.

Znajdziecie tu wszystko, co się dzieje w tym garażu: ożywianie komputerów, które oficjalnie „nadają się tylko na złom”, spawanie różnych konstrukcji o wątpliwej stabilności statycznej, i projekty, które zaczynają się od „chyba zrobię to sam”, a czasem kończą się telefonem do prawdziwego fachowca. Pokazuję też wpadki, nie tylko błyszczące efekty końcowe — bo łatwiej się czegoś nauczyć, widząc, jak coś nie wyszło za pierwszym (albo trzecim) razem.

Nie chodzi o to, żeby zrobić z tego poradnik. Chodzi o to, żebyście — nawet z drugiej strony mapy — mogli wieczorem zajrzeć tu i pomyśleć „a, to właśnie teraz kombinuje tata”. Może kiedyś sami spróbujecie czegoś podobnego. A może po prostu podśmiejecie się z kolejnej katastrofy budowlanej — też dobrze.

Jak coś Was zaciekawi albo macie pomysł, co powinienem następnym razem rozkręcić — piszcie. Warsztat zawsze ma miejsce dla dwóch par małych rąk.

Tata

Ostatnio w garażu

// najnowsze wpisy
Kamil
Kamil
Główny majsterkowicz

O tacie, który to wszystko psuje (i naprawia)

Informatyk z zawodu, spawacz z zamiłowania, majsterkowicz z konieczności — bo coś w tym domu zawsze się psuje. Wierzę, że instrukcję obsługi czyta się dopiero wtedy, gdy nic innego już nie zadziałało, i że każdy zepsuty sprzęt zasługuje na drugą szansę, zanim trafi do kosza.

Na co dzień naprawiam komputery i sieci, po godzinach walczę ze spawarką, drewnem i tym, co akurat stoi w garażu i „da się z tego coś zrobić”. Nie mam warsztatowego dyplomu — mam za to sporo cierpliwości, jeszcze więcej WD-40 i przekonanie, że najlepiej uczy się na błędach (najlepiej cudzych, ale jak nie ma pod ręką, to swoje też się liczą).

Ta strona to mój sposób na to, żeby moje dzieciaki, mimo dzielącej nas odległości, wiedziały, co robię w wolnym czasie — i że zepsute rzeczy prawie zawsze da się naprawić, jeśli tylko poświęci się im wystarczająco dużo czasu, kawy i przekleństw.